Post Icon

Motorynka

Motorynka… kultowy pojazd dla młodzieży w latach 90-tych. Kiedy nie było u nas skuterów. To nic innego jak mocno zminiaturyzowany motorower. U nas przeznaczony przede wszystkim dla młodzieży. Żeby go mieć i do jego kierowania, wymagana była i jest karta motorowerowa, albo, w przypadku osób dorosłych – dowód osobisty.

Szaleli za nią wszyscy… każdy chciał ją mieć. Dziś można ją dostać na aukcjach internetowych za mniej więcej 200 złotych. I to na chodzie! Ale częściej trafiają się większe motorowery, nawet takie, które mają ponad 50 lat. Jak starsze wersje Komara.

Czy dziś się na tym jeździ? Owszem, ale raczej nie w dużych miastach. Za duży ruch na drogach. Tutaj królują skutery. Kiedyś taka motorynka jak Romet Pony 50 była szpanem. Była oznaką stylu, zamożności. Dziś jest symbolem dzieciństwa, elementem stylu retro lub atrakcją dla młodych kilkunastolatków. Faktem jest jednak, że miniaturowe motory dalej są produkowane, na całym świeci. Bawią, uczą, oswajają z jazdą na takim sprzęcie.

Post Icon

Motocykl

Samochody mają miliony ludzi. Może nawet miliard. Jazda nimi to wielka przyjemność, ale prawdziwą frajdę sprawia wielki, stabilny, ciężki motocykl. Najlepiej Harley-Davidson. Firma ta produkuje motocykle od ponad stu lat. Zaczęło się w roku 1901 kiedy to William Sylvester Harley i Arthur Davidson przymocowali cztery małe silniki do ramy rowerowej. Po wielu poprawkach, całej masie prób i błędów – udało się to ustrojstwo uruchomić.

Oficjalnie spółka powstała w 1903 roku. Jej kapitał zakładowy to ponad 5 miliardów dolarów… Zatrudnia 9 tysięcy ludzi. Produkuje setki motocykli rocznie. Stawiają na tradycję. Nie idą w nowoczesne trendy. To ich sukces. Motocykle tej marki były gwiazdami kina – „Easy Rider”, „Terminator II”… i wiele innych. Mają klasę, styl, urok i silny charakter. Ponoć od nich wzięła się nazwa heavy metal.

Kojarzą się z wolnością, muzyką rockową i metalową, długowłosymi, twardymi facetami. Oraz z gangami motocyklowymi. Bo to nie jest pojazd dla byle kogo. Facet w garniturze, nie pasuje do niego.

Post Icon

Concorde i Airbus

Transport lotniczy rozwija się od ponad stu lat. Samoloty pasażerskie miały najpierw niewielką pojemność. Zabierały na pokład kilka, może kilkanaście osób. Dziś kolosy takie jak Airbus mogą przewozić setki osób równocześnie… A kiedyś samoloty typu Concorde latały z prędkością szybszą niż dźwięk. Concorde był naddźwiękowym samolotem pasażerskim o napędzie turboodrzutowym, i realizacją wielkiej idei transportu naddźwiękowego. To był cud techniki… Aż do wypadku, który sprawił, ze go wycofano z eksploatacji. Latał dwa razy szybciej niż dźwięk. Zabierał ponad 200 pasażerów. Z Paryża do Nowego Jorku leciał trzy godziny.

Airbus 380, największy samolot pasażerski świata może zabrać na pokład ponad 800 osób. To niemal dwa razy więcej niż słynny Jumbo-Jet, czyli Boeing 747-400. Ten też miał wiece awarii, m.in. przepalające się silniki, ale udało się problemy rozwiązać i samolot znów jest w służbie. Coraz więcej krajów go używa. W Polsce się nie pojawia. Nasze lotniska są zbyt małe. Ale za to, mamy DreamLinera.

Post Icon

Nowa lokomotywa PESY – Gama. Napęd hybrydowy.

Kilka tygodni temu jedna z wiodących firm konstruujących zespoły trakcyjne – PESA, zaprezentowała uniwersalną, wielozadaniową lokomotywę z serii GAMA. Skaldy z tej firmy,, elektryczne lub spalinowe, od zawsze były doceniane, ale ten model, ich pierwsza samodzielna lokomotywa – przebił wszystkie inne. Plus resztę składów w Polsce.

Chodzi o to, że Gama ma nie tylko wielką moc, ale i specjalny napęd. Ma silnik elektryczny oraz… na wszelki wypadek, również silnik spalinowy. Premiera tego modelu odbyła się 18 dnia września na targach InnoTrans 2012 w Niemczech. Obecnie wykorzystuje ją, a właściwie testuje Lotos Kolej oraz PKP Intercity. Jak na razie – nie było awarii. Możliwe, że mamy kolejny genialny produkt. I to wyłącznie z Polski!

Podwójny napęd tej lokomotywy przydaje się wtedy, gdy uszkodzona zostanie sieć trakcyjna. Gama na silniku spalinowym może przejechać kilkadziesiąt kilometrów. Zbiornik mieści 800 litrów ropy. Tego typu konstrukcja to nowość w naszych warunkach. Większość Państw na świecie, nie ma takich lokomotyw. Mozę to będzie produkt na eksport?

Post Icon

Elf

Bydgoska firma PESA, od wielu lat produkuje składy kolejowe. W ostatnim czasie wielki poklask zdobywa jeden z ich flagowych projektów – ELF. To elektryczny zespół trakcyjny nowej generacji. Jeśli dobrze pójdzie, wyprze stare EN57, zwane potocznie Kiblami. Choć Elfów jeździ w Polsce ledwie kilkadziesiąt, a EN57 ponad tysiąc, jest szansa na to, że za kilkanaście lat, podróżować będziemy tylko nowymi składami.

Szybkie, stabilne, bardzo ciche. Wielu ludzi mówi, że nawet nie czuć kiedy skład rusza z miejsca. Ruch jest tak delikatny, tak płynny, że na Polskie warunki jest to czymś niemal niespotykanym. Porównać to można tylko ze składami Impuls, czy innymi nowoczesnymi taborami. Ale niewiele jest ich w kraju. Dominują starsze modele, jeszcze z czasów Polski Ludowej.

Elfy są drogie, al. warte swej ceny. Za jakość, czystość, klimatyzację, wygodę nowoczesny design warto zapłacić. Zwłaszcza, że te pociągi bardzo rzadko mają awarie. No i robią ciekawe wrażenie, gdy pojawiają się na trasie. Nie każdy jeszcze widział nasze nowe składy.

Post Icon

Kibelki – czyli cudowne EN75

Kibel, tak zwykło się nazywać podstawowy pociąg spółki REGIO, która w ramach Przewozów Regionalnych Polskich Kolei Państwowych wykonuje połączenia na pomniejszych, lokalnych trasach. Chyba do stu kilometrów.

Kible to tak naprawdę składy o nazwie EN-57. Pełna nazwa to Normalnotorowy Trójwagonowy Niskoperonowy elektryczny zespół trakcyjny. Niemal wszystkie są stare i brzydkie. Zżera je rdza, często stoją na bocznych torach, lub, co gorsza – wożą pasażerów. Często nie otwierają im się drzwi, lub nie domykają (i zimą są w pociągu śnieżne zaspy). To elektryczne zespoły trakcyjne, które bardzo często się psują. Mają też mocno zniszczone toalety. Pewnie dlatego tak się nazywają…

To legenda, kultowy, zawsze gotowy do akcji, lub zepsucia się, pociąg. I choć jest tak często krytykowany, wyzywany i znienawidzony przez pasażerów, to jednak całe lata woził Polaków i innych mieszkańców bloku wschodniego. I robi dalej… No i pewnie porobi to jeszcze długo, bo wiele spółek je odnawia, m.in. Koleje Śląskie i Mazowieckie. Także na Pomorzu trwają takie prace.

Post Icon

Stan polskich autobusów

Transport publiczny w Polsce nie ma się najlepiej. Przede wszystkim, jeśli chodzi o autobusy i tramwaje. Tramwaje w Gdańsku są nowe, niemal wszystkie. Tabor wymienia Kraków i Warszawa. Nawet Śląsk modernizuje swoje składy. A autobusy niemal wszędzie stare.

Kiepsko jest w KZK GOP na Śląsku. O ile pojawiło się kilka nowych pojazdów typu Scania i Mercedes Citaro (wcześniej kilkadziesiąt pojazdów marki Solaris), dalej na wielu trasach straszą Ikarusy oraz inne stare dziwolągi w kiepskim stanie technicznym. Pociecha z Ikarusa jest tylko latem, ponieważ ma wielkie okna, które wpuszczają sporo powietrza. Taki mocny powiew w upalny dzień, jest bardzo przyjemny.. Ale zimą ma szron na szybach. Brak słów, by to opisać.

Tabor rozwija się bardzo wolno, a koszty biletów przynajmniej dwa razy do roku idą nieco w górę. T deprymuje i irytuje pasażerów. Coraz większe koszty, niewielka poprawa jakości usług, brak klimatyzacji w większości pojazdów… A osoby decyzyjne rozkładają ręce i każą czekać. Niestety, transport ni ma się dobrze.

Post Icon

Gaz czy benzyna?

Co się bardziej opłaca do samochodu… instalacja gazowa, czy spalanie benzyny, ewentualnie oleju napędowego. Jeśli mamy silnik diesla – nie mamy, o czym gadać. Musi być ropa.

Jeżeli mamy niewielkich rozmiarów wóz – Fiata 126p, Cinquecento, Seicento, Nissana czy Smarta – raczej nie opłaca się montować innej instalacji niż fabryczna. Podwód jest bardzo prozaiczny, nie ma tam zwyczajnie miejsca. Chyba, ze chcemy zrobić z auta rodzinnego, dwuosobowy pojazd. Albo mamy ochotę pozbyć się całego bagażnika.

Jeśli zaś mamy większy wóz i nasze zasoby finansowe kurczą się bardzo szybko, to instalacja gazowa zwróci się w kilka miesięcy. Przykładowo, kiedy wydajemy na benzynę ok. 1000 złotych na miesiąc, a instalacja kosztuje około dwóch tysięcy złotych… całość zwraca się po dwóch, maksymalnie trzech miesiącach. Jeśli wydajemy ok. 300 złotych, po roku. Ale to i tak plus. Bo gaz jest przecież niemal dwa razy tańszy niż benzyna. Nawet ta mniej wzbogacana. To daje ogromne oszczędności i opłaca się tym, którzy sporo jeżdżą.

Post Icon

Skuter

Transport samochodowy w mieście to udręka. Auto się nagrzewa, gdy są upały. I trzeba szybko wietrzyć lub włączać klimatyzację. Wyjściem jest też jazda z otwartym oknem. Gdy jest zimno – marzniemy, szczególnie w starszych wozach. W korkach tylko stoimy i się denerwujemy. Wyzywamy innych kierowców, zajeżdżamy drogę… Męką są poranne dojazdy do pracy i powroty w godzinach szczytu.

Autobusy tak samo. Choć nie my kierujemy, to w korkach nie zawsze mamy ochotę czytać czy słuchać muzyki. Nie zawsze też możemy siedzieć lub chociaż swobodnie stanąć. W tłoku źle się jedzie. Rowery – nie każdemu chce się pedałować i pocić. Mimo, iż wielu by się to przydało.

Może więc skuter? Niewielki, lekki, szybki. Idealny do miasta. Można się nim bardzo szybko przemieszczać. I mało pali, więc jeżdżąc codziennie po ok. 30 kilometrów, zapłacimy niecałe 200 złotych za zużyte paliwo. Bilety dla dorosłych są o wiele droższe, a ich cena dalej rośnie. Może więc skuter się nada… Ominie korek, przemknie szybko parkiem lub chodnikiem, nie rozpędzi się tak, by spowodować wypadek.

Post Icon

Transport morski

Najbardziej opłacalny, jeśli chodzi o wielkie odległości, jest transport wodny. Głównie morski. Na całym świecie pływają ogromne kontenerowce, tankowce i inne statki transportowe. Mogą mieć ponad trzysta metrów długości (jest tylko kilka portów na świecie, które mogą przyjmować tak wielkie statki) i przewozić tysiące ton ładunku.

Największe kontenerowce mieszczą na pokładzie około 700 tysięcy kontenerów. To ładunek, który może zaopatrzyć sporą część Europy. Towar płynie na długich statkach przez kilka tygodni. Na przykład z Chin do Holandii, płynie się długo, ale za to koszty takiego transportu są bardzo niskie. Na takie same ilości transportowane Tirami lub drogą lotniczą, zapłacilibyśmy kilka milionów więcej. Nie każdego na to stać.

Tak samo jest z ropą naftową i gazem ziemnym. Po świecie krążą ogromne tankowce, przewożące tysiące litrów ropy oraz wielki statki transportujące gaz ziemny. Jak już wszystko dopłynie na miejsce, podstawia się transport samochodowy lub kolejowy i wiezie to w głąb kraju.